w poprzednim odcinku :

Spływający olej i delikatne dłonie  wprawiły mnie w poczucie błogości, które cały czas narastało a ja odpływałem w dalekie przestworza. Czułem jak ciało robi się coraz cięższe, jak podczas  relaksu po ćwiczeniach jogi, świadomość natomiast znikła całkowicie ,wybrała się na urlop 

cd.

Z tego upojnego stanu wytrącił mnie szept masażystki proszącej o zmianę pozycji. Masaż tajski, okazał się jeszcze przyjemniejszy. Po jego zakończeniu, kołysany cichą muzą przeszedłem do krainy Morfeusza. Nie wiem, jak długo w niej gościłem. Otworzyłem oczy, czułem się tak zajebiaście, że bez ociągania się pełen werwy wstałem i poszedłem do gabinetu Marty. 

- Udana niespodzianka?- zapytała

- Dziękuję, jestem pod wielkim wrażeniem

- Może espresso?

- Chętnie, poproszę 

- Panie Marku pozostała nam jeszcze lista gości, których chce Pan zaprosić do Berlina na renarodziny   oraz Playlista z muzyką, jakiej będzie Pan słuchał podczas fazy przeistaczania.  

 Z listą gości uporaliśmy się bardzo sprawnie. Poczym Marta zapytała, 

- czy nie wspominał Pan czegoś o Playliście, że jest już gotowa?

- Tak ułożyłem już ją, ale tylko  tylko do połowy, pozostawiając drugą część inwencji twórczej               czytelników mojego bloga. 

- Świetny pomysł, już jestem ciekawa, jakie utwory wybiorą? 

 - Udamy się teraz do naszej doktor Quinn, gdzie przejdzie Pan szereg badań

   sprawnościowo – wydolnościowych. 

Gabinet doktor Quin przypominał raczej siłownię z mnóstwem przeróżnych przyrządów fitnessowych. Badania trwały ponad cztery godziny. Czułem się po nich, jak po przebiegnięciu maratonu. 

- Panie Marku, badania wypadły świetnie, więc bez przeszkód będziemy mogli przeprowadzić                 transformację.Przekażę wyniki testów naszemu zespołowi technicznemu, który przygotuje kapsułę    transformacyjną. Natomiast Panu w ramach relaksu, proponuję czekoladową kąpiel. 

- Wspaniale, uwielbiam czekoladę, obym się tylko w niej nie utopił, bo jestem potwornie zmęczony. 

- proszę się nie obawiać, zajmie się Panem nasza A F R OD Y T A . 

W drzwiach jak przywołana pojawiła się Afrodyta. 

Po drodze do SPA, 

- Panie Marku mieliśmy wielkie szczęście, bo dosłownie przed chwilą kurier dostarczył nam płytę, o       którą Pan prosił, by móc odsłuchać ją podczas relaksu. 

- Świetnie, bardzo się cieszę. 

Weszliśmy do pomieszczenia z nastrojowym lekko przyciemnionym światłem. Po środku stała wielka szklana napełniona ciepłą czekoladą z kakaową pianą wanna. 

-Proszę bardzo - Afrodyta trzymała w dłoni najnowszą płytę Marka Knopflera "Tracker" 

-Może zechce Pan osobiście rozpakować i położyć ją na talerzu gramofonu? Ja opuszczę igłę, gdy  będzie Pan już w wannie. 

- Oczywiście bardzo chętnie z wielką satysfakcją, nie pamiętam, kiedy ostatni raz rozpakowywałem      winylową płytę tego muzyka. 

-Proszę zabrać z sobą napój, który dla Pana przygotowałam i zanurzyć się w czekoladowej fantazji. 

Wygodnie ułożyłem się w czekoladowej pianie, popiłem łyk napoju.Była to gorąca czekolada z świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy. W towarzystwie Marka Knopflera udałem się w trackerską podróż. Wyobrażałem sobie, jak wraz z nim przemierzam prerię jego srebrnym Silver Eaglem.  Była to przyjemna, lecz krótka podróż. Wraz z ostatnim dźwiękiem płyty dopiłem  napój i opuściłem wannę.Mile zaskoczony ujrzałem czekającą na mnie Lorelei. 

- Witam Pana- powiedziała ślicznie się uśmiechając.  

- Przypadł mi zaszczyt, umieścić Pana w Kapsule Transformacyjnej. Proszę, więc za mną,                       przejdziemy   do niej. 

Przeszliśmy do pomieszczenia, w którym stała. Była otwarta, przypominała wyglądem statek kosmiczny. Znajdowało się w niej mnóstwo migających kontrolek, przycisków i innych wyświetlaczy.

- Zapraszam do zajęcia miejsca, powiedziała Lorelei 

Usadowiłem się w fotelu niczym na wygodnej kanapie. Lorelei wciskała guziki, wprowadzała jeszcze jakieś dane na monitorze.

- Gotowe, za chwilę zamknie się kapsuła, rozpocznie się proces transformacji, - to powiedziawszy        podeszła, nachyliła się.

- Żegnam Cię meMelku, do zobaczenia wkrótce, życzę Ci przjemnych wrażeń - pocałowała mnie w         czoło, po czym wyszła.

Kapsuła powoli zaczęła się zamykać. W głowie miałem taki mętlik, że nie potrafiłem uczepić się żadnej myśli. Wszystko działo się tak szybko.

Kontrolki pomału wygasały, z głośników zaczęła płynąć muzyka „Ticet to Heaven” Dire Straits. 

Czy to mój bilet ???

 

cdn.

                                           meMel

 

Ps. 

Zapraszam do Berlina na Urodzinową Imprezę!!!

Wejściówką na nią jest złożenie w komentarzu poniżej swej propozycji 5 ulubionych utworów do Playlisty.

 

                    Czekam na Was w Berlinie ! 

                                                                     Do zobaczenia !

 

 

Dyskutuj
natrzepaku przestrzegamy następujących zasad.: Panuje tu miła , sympatyczna i przyjazna atmosfera, wrogów oraz szpiegow z innych podwórek którzy nie posiadają identyfikacji typu facebook, Twitter,Disqus czy potwierdzony e-mail nie tolerujemy, w przypadku wulgarnych , hajterskich komentarzy natychmiast je usuwamy wysyłając autora na wietrzną banicję. Nie tolerujemy samoreklamy kosztem zamieszczonego komentarza odsyłającego do swego profilu czy strony internetowej.
Facebook - polub mnie
Radio Trójka
Wytrzepane